Sobotni mecz stał na bardzo słabym poziomie, ale w tym wypadku liczył się nie styl, a efekt końcowy. Dlatego, mimo że pierwszy strzał w światło bramki rywali gospodarze oddali dopiero w 70. minucie, nikt nie dziwił się ich ogromnej radości po zakończeniu meczu. Tym bardziej, że po czerwonej kartce Pawła Ciężkiego ostatnie minuty bronili korzystnego wyniku w liczebnym osłabieniu.
Niestety, niewiele dobrego da się powiedzieć o arbitrach, którzy wyniku wprawdzie nie wypaczyli, ale myląc się wielokrotnie w obie strony, powodowali zbędne napięcie na ławkach rezerwowych obu drużyn i doprowadzili do sporego zamieszania po końcowym gwizdku.
W środę WKS grał w Warszawie z GKP Targówek, a już w sobotę 17 maja, w kolejnym meczu na stadionie WOSiR podejmować będzie Widzew II Łódź. Spotkanie z rezerwami czterokrotnych mistrzów Polski rozpocznie się o godz. 17.
reporter: Jacek Piwnicki, zdjęcia: Marcin Pietrzak
Po pięciu meczach bez zwycięstwa piłkarze WKS-u wreszcie zwyciężyli w III lidze. Podopieczni Andrzeja Lewandowskiego pokonali u siebie Sokoła Aleksandrów 1:0, a jedyną bramkę spotkania kwadrans przed końcem zdobył Jakub Grodzki, który skutecznie egzekwował rzut karny. Można powiedzieć, że ze zwycięskiego gola wielunianie cieszyli się dwukrotnie: najpierw po uderzeniu Sebastiana Banasia, którego bramka nie została uznana, a następnie po strzale z 11 metrów lewego obrońcy WKS-u. Wprawdzie chwilę potem piłka jeszcze raz znalazła się w siatce gości, ale sędziowie dopatrzyli się spalonego. 







